Sygnowane czy nie? Jak rozpoznać autentyczność polskiego szkła artystycznego
W świecie kolekcjonerów polskiego designu lat 70. i 80. często spotykam się z przekonaniem, że prawdziwe dzieło sztuki musi posiadać podpis artysty. Klienci pytają: „Czy to na pewno Zuber, skoro nie widzę wygrawerowanego nazwiska?”. Jako konserwator i pasjonat polskiego szkła muszę rozwiać ten mit: brak podpisu na szkle artystycznym z epoki PRL-u nie oznacza, że obiekt jest bezwartościowy lub nieautentyczny.
Dlaczego tak rzadko spotykamy sygnatury?
W tamtym okresie polskie huty szkła (jak „Sudety” czy „Staszic”) działały w zupełnie innym modelu niż dzisiejsze galerie autorskie. Projekty wybitnych artystów, takich jak Czesław Zuber czy Zbigniew Horbowy, były produkowane w ramach tzw. produkcji seryjnej – choć wciąż formowanej ręcznie.
Podpis na szkle (tzw. grawerunek) był zarezerwowany głównie dla unikatowych egzemplarzy wystawowych lub próbnych serii. Obiekty trafiające do sprzedaży często pozostawały „czyste”. Dlatego szukając autentyczności, musimy patrzeć nie na podpis, ale na język formy.
Na co patrzy konserwator? (Jak rozpoznać mistrzostwo)
Jeśli chcesz ocenić, czy masz do czynienia z prawdziwym designem, zwróć uwagę na te trzy detale:
-
Soczewka w podstawie: To często pomijany, a kluczowy detal. Wiele wysokiej klasy wazonów (zwłaszcza z huty „Sudety”) posiada na spodzie precyzyjnie szlifowaną soczewkę. To nie jest przypadkowy ślad – to techniczny dowód na to, że szkło było wykańczane z najwyższą dbałością.
-
Jakość masy szklanej: Szkło artystyczne tamtego okresu było barwione w masie, a nie malowane na powierzchni. Oznacza to, że kolor jest integralną częścią bryły. Jeśli wazon jest półtransparentny, światło powinno się w nim „załamywać” i zmieniać barwę w zależności od grubości ścianek.
-
Charakterystyczne „DNA” formy: Każdy projektant miał swój „podpis” wpisany w sylwetkę:
-
Czesław Zuber: Poznasz go po rozbudowanej, niemal roślinnej „koronie” wieńczącej wazon – formie, która wymagała ogromnej sprawności hutnika przy rozszerzaniu gorącej masy.
-
Zbigniew Horbowy i jego szkoła: Tutaj kluczem jest ergonomia i płynność linii. Obiekt ma wydawać się lekki, nawet jeśli jest masywny.
-
Złota rada dla kolekcjonera
Zamiast szukać mikroskopijnych napisów, skup się na jakości wykończenia krawędzi. Ręcznie szlifowane, idealnie gładkie krawędzie to wskaźnik, że mamy do czynienia z produktem z wyższej półki, a nie z masową produkcją pamiątkową.
Masz wątpliwość? Pomożemy
Rynek antyków to fascynująca przygoda, ale bywa też wyzwaniem dla początkujących. Jeśli masz w swojej kolekcji przedmiot, co do którego pochodzenia nie jesteś pewien – prześlij nam zdjęcie. Jako konserwator, chętnie pomogę Ci ocenić jego formę i historię.
Zapraszamy do kontaktu oraz do odwiedzenia naszej galerii – gdzie autentyczność każdego przedmiotu jest potwierdzona eksperckim okiem.